|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
" Archiwum moje, bo i pamięć już nie ta "
" Można być w kropli wody światów odkrywcą, można wędrując dookoła świata przeoczyć wszystko "
A kiedy dość życia i wspominania uciec gdzie pieprz rośnie, bez wahania:
Czasem przestać pisać, żeby czytać zacząć:
I znajdować umieć nie szukając, patrząc:
Miłosnych listów retro, urok umieć chłonąć:
Podziękować najpiękniej:
Wysłać uśmiech do niej:
|
Życie malowane wierszami, przyprawiane prozą, a czasem zgoła innymi farbami, bo każda z kobiet we mnie ma inne pragnienia.
czwartek, 26 stycznia 2012
Przebudza mnie nieudana próba samobójcza profesjonalisty. Przebudza mnie kradzież dziecka i dwudniowe szukanie bez efektów. Przebudza mnie karanie bezrobotnego za ściąganie z sieci MP3, którego nie stać na kupno nienormalnie drogiej płyty swojego idola, a trudno jest przecież żyć bez powietrza. Przebudza mnie władza, która całkowicie oderwała się od swoich wyborców. Przebudza unicestwianie klasy średniej, która utrzymuje władzę i państwo. Przebudza brak pracy dla młodych, którzy siedzą w kieszeniach pracujących rodziców. Przebudza mnie zapowiedź ciągłych redukcji etatów i pracy aż do śmierci. Przebudza mnie nieustanna trwoga o to, żeby nie chorować. Przebudza tylko złe… Kiedy wreszcie przebudzi mnie choćby malutki promień słońca? . .
niedziela, 03 kwietnia 2011
. Mój blog skończył 6 lat. Dzieciak w tym wieku szykuje się do szkoły. Za sobą ma najpiękniejszy, beztroski żywot, którego zresztą prawie nie pamięta. Pierwsze ząbki, siadanie, raczkowanie na kolanach, niepewne, chwiejne wstawanie… Sześć lat to szmat czasu. Pisałam o Tobie, dla Ciebie, z Twojego powodu. Pisałam o tym, co zabolało, rozbawiło, wzruszyło, co warte zapamiętania. Myśli, prowadziły zawsze emocje. Takie szybkie pisanie ze słuchu, wsłuchiwanie się w siebie, w swoje odczucia. Bez brudnopisów, bez poprawiania i upiększania czegokolwiek. Przyglądałam się ludziom, ich pasjom, myślom, postępkom. Byłam gdy się pojawiali i gdy odchodzili . Tylu pięknych ludzi odeszło w tym czasie, zabierając ze sobą cząstkę mnie… Zmęczyłam się. Człowiek lubi poszaleć od czasu do czasu, zdecydowanie jednak lubi to codzienne poczucie bezpieczeństwa, spokój i jakże nudną przewidywalność. Choćby tę, że rano wstanie słońce, że po burzy pojawia się tęcza, że osiedlowy sklepik otwierają o szóstej, a co miesiąc na konto wpływają jakieś pieniądze. Dlatego jestem zmęczona. Bo wstaję godzinę wcześniej, bo dawno nie było burzy, bo w sklepiku wszystko jest droższe, a pieniądze jakby już nie te… Sześć lat do przodu. Za kolejne sześć lat, będę już bardzo blisko celu. Mam taką nadzieję, bo z tym okresem w moim życiu wiążę wielkie oczekiwania. Będzie to czas bez rannego zrywania się z łóżka, bez pośpiechu, bez szalonego kreowania się na pracownika, bez udawania, że bardzo mnie to interesuje… Mam taką nadzieję, że nie bez pieniędzy, na które zasłużyłam sobie moją długoletnią pracą, że nie bez zdrowia, którego stan regularnie analizuje lekarz medycyny pracy i, że nie bez emocji, które teraz, oglądając naszą Polskę, wolały się uśpić. . .
niedziela, 13 marca 2011
. . że ludzie są dobrzy gdy im na to pozwolić
. . .
Krzysztofowi Kieślowskiemu . .
wtorek, 21 grudnia 2010
. Życzymy sobie zdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęsliwszego Nowego Roku. . A ja dodam do tych życzeń jeszcze jedno. Żeby atmosfera panująca w tym czasie w naszych sercach, pozostała w nich na dłużej, niż tylko na Te Dni.
. Świąt Pięknych! .
sobota, 27 listopada 2010
Mówią, że jest kapryśna, że trudna. Mówią, że zmienna i emocjonalnie niezrównoważona. Mówią źle... A dla mnie ważne jest to, że słuchając jej głosu mam gęsią skórkę. Że zatrzymuję się w pół kroku i przestaję mysleć - tylko słucham. I chciałabym, żeby śpiewała do końca świata... Edyta Górniak, fenomen, którego nie powinniśmy zmarnować, tak, jak to zrobiliśmy z Violettą Villas.
piątek, 22 października 2010
. . uśmiech i ciepłą kurtkę . . ramię choć nie mocne . .
czwartek, 21 października 2010
. co mi chcesz powiedzieć . .
poniedziałek, 11 października 2010
. . urodzeni . . .
poniedziałek, 27 września 2010
. . - Strasznie Cię przepraszam, że dzwonię tak późno. - Witaj, czy coś się stało? – zapytała. - No wiesz, nie dzwoniłabym o tej porze… strasznie się czuję, mam gorączkę i cieknie mi z nosa. Dzwonię, żeby powiedzieć, że jutro chyba nie przyjdę do pracy. - A skończyłaś to piątkowe sprawozdanie dla szefa? On chyba chciał je na jutro? - Próbowałam skończyć je w domu, ale tak strasznie się czułam, że chyba muszę Cię poprosić, żebyś je dokończyła sama. Zrobisz to dla mnie? Tak strasznie Cię proszę… - No cóż, jak trzeba, to trzeba. Skoro czujesz się aż tak okropnie, to przecież nie będę Cię torturować. - Bierzesz coś, masz lekarstwa? Może Ci coś podrzucić? - Nie, mój narzeczony kupił już lekarstwa i strasznie mnie pilnował, bym je łyknęła. Jakieś proszki, wiesz, straszne w smaku, ale ponoć strasznie skuteczne. - Lekarstwo nie musi być smaczne, ważne, by pomogło. - Strasznie kochany z niego chłopak, troszczy się o mnie jak matka. Chyba, dlatego właśnie tak strasznie go kocham. - Dobrze mieć kogoś takiego. Bardzo Ci zazdroszczę, bo mój mąż dawno stracił cechy opiekuńcze. - To strasznie przykre, że mężczyźni tak strasznie zmieniają się po ślubie. Wiesz, chyba będę wieczną narzeczoną – zaśmiała się do słuchawki. - Przepraszam Cię, - spojrzała na zegarek - ale mam jeszcze bardzo dużo pracy, wiesz, sprawozdanie! - Ojej, tak strasznie się rozgadałam, masz rację. Do miłego… - Pa, pa! I zdrowiej! . .
sobota, 17 lipca 2010
|